+436509272992

Contacts

Europa World-Trends

Address: Italy, Spain, Portugal, Germany, Austria, Switzerland, France, Britain, Hungary, Bulgaria, Romania ...

Opening hours: around the clock 

România
  • Hits
  • Morocco
  • Peru
  • Nigeria
  • United Kingdom
  • Mexico
  • Hungary
  • Greece
  • Czech Republic
  • Netherlands
  • Denmark
  • Norway
  • Albania
  • India
  • Argentina
  • România
  • Все группы товаров

Dr Parell pentru pierderea în greutate cumpara pe site-ul oficial din România, București

  • Information
Check the price
In stock
Description
-70%

Capsulele Dr Parell Cleanse cumpărați pe site-ul oficial din România, București 
Capsulele Dr Parell cumpara in Romania, Bucuresti

Dr Parell Cleanse

Historia Edyty jest oparta o historię Edyty Brzezickiej

Masz dość otyłości? Próbujesz wszystkiego, ale nie możesz schudnąć? Zrzucasz z trudem kilka kilogramów, a po dwóch tygodniach znów ważysz tyle co wcześniej? Nie mieścisz się w ubrania, które kupiłaś pół roku temu? Jesteś tak zrezygnowana, że trudno Ci ponownie znaleźć motywację, żeby w ogóle zacząć?

Nie jesteś jedyna. Są nas tysiące. Edyta również przechodziła ten koszmar dziesiątki razy.
Tym razem znalazła jednak inny sposób.
"Dziękuję, że mnie obgadywałyście. Bez tego by mi się nie udało!"
„Dziękuję wszystkim tym, którzy przez lata naśmiewali się z mojej tuszy, gdy myśleli, że nie słyszę. Koleżankom obgadującym mnie za plecami. Wszystkim mężczyznom, którzy ukradkiem spoglądali na ładniejsze koleżanki, gdy wychodziliśmy gdzieś razem. Gdyby nie oni, nadal byłabym gruba!“ mówi Edyta, która schudła 42 kg. Na swej drodze do atrakcyjnej, szczupłej sylwetki przetestowała wiele różnych diet, ale najprostszy sposób okazał się tym najskuteczniejszym. Edyta opowiedziała o tej metodzie, nie pomijając żadnych szczegółów, np. tego, jak dzięki niej zapobiegła wystąpieniu efektu jojo. Oto jej niebywale wciągająca, pełna emocji historia...

Nigdy nie byłam typem szczupłej modelki, ale nie odstawałam za mocno od średniej u koleżanek. Nie wyglądałyśmy źle, ale zawsze w szkole czy w firmie było kilka dziewczyn, za którymi wszyscy faceci się oglądali. Nie należałam do nich, dlatego zawsze chciałam schudnąć, ale nigdy nie przyłożyłam się do tego porządnie. Najczęściej po kilku dniach ostrej głodówki nie mogłam powstrzymać apetytu i wszystko co zrzuciłam wracało. Gdy poznałam swojego przyszłego męża, Michała, odpuściłam sobie odchudzanie w ogóle (po co, skoro on mnie kocha taką jaka jestem, myślałam) Rozsądek odzyskałam dopiero gdy doszło do mnie, że zrobiłam się naprawdę gruba.

Gdy poznałam Marka, odpuściłam sobie, a rozsądek odzyskałam, dopiero gdy uświadomiłam sobie, że zrobiłam się naprawdę gruba.

Jesteśmy razem od ponad 8 lat i mamy trójkę pięknych dzieci. Ale coś zawsze było nie w porządku. Żyliśmy, jak to mówią, „niby razem, a osobno“. Michał mieszkał w swojej kawalerce, dużo pracował, jeździł w delegację, zostawał po godzinach i jedynie odwiedzał mnie od czasu do czasu.
Nie rozumiała dlaczego ojciec ich dzieci nie chce się oświadczyć
Widziałam go rzadziej niż znajomych z osiedla obok. Właściwie od początku czekałam, aż mi się oświadczy. Wydawało mi się to naturalne. Nie staję się coraz młodsza, jeśli wiecie co mam na myśli.

Kiedy wreszcie się oświadczy? To było moje marzenie!

Gdy zaszłam w pierwszą ciążę, myślałam, że teraz to już pewne. Właściwie z każdymi odwiedzinami spodziewałam się, że to się stanie. Michał nadal tylko mnie odwiedzał, a ja na niego czekałam...

Gdy urodził się nasz najstarszy syn, byliśmy bardzo szczęśliwi. Otoczył mnie opieką i pomagał we wszystkim. Żyliśmy niemal jak małżeństwo. Czułam, że nas kocha, ale to był jego własny, szczególny rodzaj miłości. Czułam, że coś jest nie tak, chociaż nie potrafiłam powiedzieć co.

Na trzecie urodziny naszego syna postanowiliśmy, że wyjedziemy na wakacje. Woda, słońce, dobre jedzenie, dobre wino i piasek. Nie pamiętam kiedy ostatni raz byłam na wakacjach.

Wybraliśmy 11 dni na greckiej wyspie Kos. Ładny hotel, ciepłą plażę z drobnym białym piaskiem i pełne wyżywienie, pogoda dopisała. Było idealnie.

Siedzieliśmy wtedy w restauracji z widokiem na ruchliwą uliczkę prowadzącą na plażę. Ja kończyłam swój posiłek. Michał zjadł wcześniej i rozglądał się po okolicy z uśmiechem.

Nie zwróciłam na to uwagi, dopóki nie zauważyłam, że przygląda się jednej dziewczynie.

Nic nie powiedziałam, ale postanowiłam obserwować dalej. Coś we mnie zadrżało. Zakochał się? Ale później zmienił obiekt swoich obserwacji i zaczął patrzeć na kolejną przechodzącą dziewczynę, a potem kolejną i kolejną – bez końca!

Byłam wściekła! Próbowałam zagadywać, on niby odpowiadał, ale wiedziałam, że jego myśli są gdzie indziej. Ja i syn mogliśmy dla niego nie istnieć.

Nagle dotarło do mnie, że podobały mu się tylko szczupłe dziewczyny!

Nie chciałam wyjść na głupią zazdrośnicę, więc próbowałam się uspokoić zrozumieć sytuację. Może kocha się w blondynkach. Niee, nie wszystkie były blondynkami. Mimo szumu w głowie szybko zrozumiałam, że wszystkie te dziewczyny, które obserwował, miały tylko jedną wspólną cechę – były dwa razy szczuplejsze niż ja! Ta myśl trafiła we mnie, niczym piorun. On po prostu lubi chude dziewczyny! Może właśnie dlatego nasz związek tak wygląda??
Michał nigdy nie mówił, że nie podoba mu się to jak wyglądam. Nigdy nie prosił, żebym schudła, nic z tych rzeczy, nawet nie zasugerował.

Ale małżeństwa też nie proponował, a to właśnie tego chciałam najbardziej.
Przez wakacje przytyła 11 kg. Zaczęła szukać sposobu by schudnąć
Przez te myśli byłam bardzo zdenerowana, a ze stresem pomagał mi radzić sobie bufet – all inclusive, jesz, ile chcesz. Przez te 10 dni które zostały jadłam za troje.

Po powrocie z wakacji weszłam na wagę i byłam w szoku. Wraz z opalenizną z Grecji przywiozłam 11 kg. Zaczęłam wyklinać Michała, żeby naprawił wagę! Byłam na skraju załamania nerwowego.

Zaczęłam szukać w internecie informacji o odchudzaniu, ale kilka tygodni później dowiedziałam się, że znów jestem w ciąży! Moje wakacje były owocne pod każdym względem. Oczywiście w tym stanie przestałam myśleć o odchudzaniu, myślami byłam gdzie indziej...
Tak czy inaczej podejrzewałam, że Marek nie kochał mnie jako kobiety.

Nie mogłam przestać myślę o tym, że Michał nie kochał mnie jako kobiety. Omal nie zdecydowałam się na aborcję. Całe szczęście, że Michał kategorycznie zabronił mi nawet o tym myśleć.

I tak urodziło się nasze drugie dziecko, kolejny syn. Ta sama historia, tylko kilka lat później. Michał uznał ojcostwo, otoczył nas opieką, miłością i poświęcał nam uwagę. Ale tylko, gdy był blisko. W mieszkaniu nie było żadnych jego rzeczy oprócz szczoteczki do zębów, więc ja skupiałam się na dzieciach, to był mój sposób na radzenie sobie z sytuacją. Moja twarz zaczęła robić się czerwona, ręce były napuchnięte, brzuch – byłam pewna, że już nigdy nie zobaczę jak wyglądają moje mięśnie na nim.

Ważyła 95 kg. Wtedy spotkała koleżankę. Rok temu była od niej grubsza. Teraz natomiast....
Gdy przestałam karmić piersią, myśli o nadwadze zaczęły mnie na nowo torturować. Nie mogłam zapomnieć o tych wakacjach, ciągle widziałam pełne podziwu oczy Michała, krążące po ciałach wychudzonych piękności. Wciąż też nie miałam obrączki na palcu. Nadal ważyłam 95 kg (w swojej głowie wciąż miałam wagę z początku studiów, 62 kg! Kiedy to się stało?!)

Wtedy ważyłam 95 kg. No i postanowiłam!
Postanowiłam, że czas na zmianę! Wpadłam w obsesję. Próbowałam wszystkiego: diet, co najmniej kilkanaście, różnych programów fitness, Jakichś plastrów, specjalnych masaży itp. itd. Niestety albo nie pomagały wcale albo jedynie tymczasowo – jak tylko kilogramy zniknęły, zaraz wracały jak bumerang. Zaczęłam tracić nadzieję. Ciężko mi się spało nocami. Czułam, że przegrywam życie.

Pewnego dnia spotkałam Martę w piekarni. Poznałam ją gdy rodziła mojego drugiego syna. Ona była wtedy w ciąży z pierwszym dzieckiem.  Na początku myślałam, że to jakaś wariatka chce się przywitać. W ogóle jej nie rozpoznałam, bo wtedy była nawet cięższa ode mnie a teraz zrobiła się niemal 3 razy mniejsza niż po porodzie!!!

„Niemożliwe!“ – wykrzyknęłam, zamiast się z nią przywitać. Gardło ścisnęła mi...chyba zazdrość. „Wow, co się stało?“ W głębi duszy liczyłam na to, że jest na coś chora (długo zastanawiałam się, czy to napisać)

„Hehe, no cóż, przestałam słodzić herbatę i popatrz“ – odpowiedziała śmiejąc się. Nie wiedziałam, czy żartuje czy mówi poważnie. Ekspedientka zapakowała jej dwa pączki.

„Jezu wszystko OK? Ja próbowałam sportu, głodówek, sauny i innych głupot, próbowałam już wszystkiego! W tydzień lub dwa mogłam schudnąć maks 3 kg, a potem przybywało mi z powrotem 5 kg!“ Ze skrajnych emocji prawie się rozpłakałam, dobrze to pamiętam, bo ludzie w sklepie, zaczęli się na mnie gapić. „Gruba znowu świruje” pomyśleli pewnie.

„Edyta, jakie głodówki, jakie sauny, czyś ty zwariowała? Zróbmy tak. Chodźmy do mnie, pogadamy. Możesz teraz, masz chwilę? Mój mąż jest teraz w pracy, napijemy się herbaty i porozmawiamy. Zrobię nam jakiś lunch, zostawię te pączki dla męża i powiem Ci o co w tym chodzi“, zawołała Anka, uśmiechając się do mnie z jakimś chytrym błyskiem w oku. „Wszystko ci opowiem”
„Edyta, jakie diety, jakie sauny, czyś ty zwariowała?“
Bezwiednie się zgodziłam. Czułam się dziwnie, jakbym wpadała w ręce jakiejś sekty, ale byłam tak zrezygnowana, że nawet nie wiem kiedy zdecydowałam się pójść. Nie myślałam.

Marta schudła 37 kg praktycznie w 4,5 miesiąca, jak tylko przestała karmić piersią. Nie była na jakiejś niskokalorycznej diecie, nie robiła sobie głodówek i nie chodziła na siłownię. (chociaż zaczęła pod koniec, jak mówi – żeby nie stetryczeć w domu przy dziecku) Jej styl życia się nie zmienił i niczego sobie nie odmawiała.
Koleżanka schudła 37 kg w 4,5 miesiąca. Sposób był śmiesznie łatwy

Jej ciało zrobiło się smukłe jak u młodej dziewczyny. A co jeszcze dziwniejsze utrata tak ogromnej nadwagi nie zostawiła żadnych rozstępów na jej skórze. Przyszło mi do głowy, że Michał na pewno z chęcią by sobie na nią popatrzył. Przełknęłam gorzko ślinę.

Cała się trzęsłam, gdy opowiadała, z jaką łatwością to wszystko osiągnęła. Jakież łatw