+436509272992

Contacts

Europa World-Trends

Address: Italy, Spain, Portugal, Germany, Austria, Switzerland, France, Britain, Hungary, Bulgaria, Romania ...

Opening hours: around the clock 

Polsce
  • Hits
  • Morocco
  • Peru
  • Nigeria
  • United Kingdom
  • Mexico
  • Hungary
  • Greece
  • Czech Republic
  • Netherlands
  • Denmark
  • Norway
  • Albania
  • India
  • Argentina
  • Polsce
  • Все группы товаров

Shape Control kup w aptece, Polska Warszawa

  • Information
Check the price
In stock
Description
-70%

Shape Control środek na odchudzanie kupić na oficjalnej stronie w Polscе, Warszawieб
Shape Control środek na odchudzanie kupić w Polscе, Warszawie
Shape Control kupić w Polscе, Warszawie
Shape Control kup w aptece, Polska Warszawa

Przez problemy z tarczycą byłam grubym potworem, ale dzięki tej kuracji schudłam 21 kg w jedyne 30 dni
Nadszedł właśnie odpowiedni moment… Moment, w którym chcę się przed Wami otworzyć i opowiedzieć Wam swoją historię. Jeszcze do niedawna czułam się jak potwór. Niedoczynność tarczycy przyczyniła się do znacznego spowolnienia metabolizmu, a tym samym – do odkładania na moim ciele przebrzydłych złogów tłuszczu. Opowiem Wam, jak udało mi się pozbyć tych nadprogramowych kilogramów – bez diet, katorżniczych ćwiczeń i innych wyrzeczeń.
Ach, co to był za taniec!
Jestem matką i żoną na pełen etat, ale nie mogę o sobie powiedzieć, że po urodzeniu bliźniaczek stałam się kurą domową. Kiedy dziewczynki trochę podrosły, zapisałam się na lekcje tańca towarzyskiego, o których zawsze marzyłam. Postawiłam na salsę. Wspomnę Wam kochane o tym, że udało mi się namówić na zajęcia mojego męża. Ten zmysłowy taniec obudził w nas dawną namiętność i pozwolił na nowo cieszyć się życiem. Do czasu…
Wszystko zaczęło się psuć, kiedy skończyłam 31 lat. Te napady gorąca, nadpotliwość, ciągła irytacja, rozdrażnienie i waga, która rosła w zastraszającym tempie… Nie mogłam patrzeć na siebie w lustrze, a o jakichkolwiek bliższych kontaktach z moim mężem, to nawet nie będę wspominać, bo po prostu nie ma o czym… Czego to ja nie stosowałam, żeby tylko zrzucić choćby kilka kilogramów i przestać wyglądać jak utuczone prosię. Przestałam jeść mięso, testowałam chyba każdą możliwą dietę, od kapuścianej na zupowej kończąc. Niestety, nic się nie zmieniało, za każdym razem pojawiał się tylko efekt jojo.

Moja waga nadal rosła w zastraszającym tempie, a ja przestawałam się mieścić w kolejne ubrania. Czułam się jak wieloryb, na którego niedługo będzie pasować tylko wielka sieć… Tłuszcz pojawiający się na brzuchu, udach i biodrach doprowadzał mnie do białej gorączki, a towarzysząca temu nieustanna huśtawka emocjonalna zaczęła odbijać się na mojej rodzinie. Doszło do tego, że musiałam zrezygnować z lekcji tańca, bo po dosłownie kilku obrotach sapałam jak stara lokomotywa. To było nie do zniesienia. Tylko te z Was, które same zmagają się z nadprogramowymi kilogramami wiedzą, o czym mówię. Nie chciałam dalej tak żyć, musiałam w końcu wziąć się za siebie na poważnie. Postanowiłam wreszcie wybrać się do lekarza i wtedy to dopiero zaczął się…

…prawdziwy wyścig z czasem.
Chodziłam od lekarza do lekarza, ciągle musiałam brać wolne w pracy, żeby zapisywać się na kolejne wizyty, które i tak niczego nowego nie wnosiły. Wspomnę jeszcze, że każda z nich kosztowała krocie, bo w publicznych przychodniach to ja bym co najmniej rok czekała. Na szczęście w końcu trafiłam do endokrynologa.

Lekarz nareszcie postawił konkretną diagnozę, bo wcześniej to tylko słyszałam, że pewnie za dużo jem, niczego sobie nie żałuję i dlatego wyglądam, jak wyglądam. Lata doświadczenia, a człowiekowi takie rzeczy mówią. No przecież to jest zwyczajnie niedorzeczne, tacy ludzie nie powinni nazywać się specjalistami… W końcu dowiedziałam się, że mam niedoczynność tarczycy i to właśnie ta choroba przyczynia się do tak szybkiego wzrostu wagi.

W ciągu niecałego roku przytyłam 25 kg! Byłam załamana. Całe moje życie legło w gruzach. Nie mogłam na siebie patrzeć, czułam wstręt do samej siebie. Doszło do tego, że zwolnili mnie z pracy, bo coraz częściej brałam urlop na żądanie. A to był dopiero początek, bo…

…pojawiła się depresja.
Całe dnie spędzałam w domu. Niby zajmowałam się dziećmi, robiłam wszystko, co do tej pory, ale nic nie sprawiało mi radości. Myślicie pewnie teraz, że wpadłam w pułapkę i zaczęłam jeść słodycze, chipsy i inne niezdrowe przekąski. Otóż nie, starałam się zdrowo odżywiać, ale waga i tak nadal rosła w zastraszającym tempie. Przeraziłam się, kiedy zaczęła wskazywać 89 kg.

Nie miałam w sobie tyle odwagi, by powrócić na lekcje salsy i znowu wywijać piruety na parkiecie. Kupiłam rowerek treningowy, by móc ćwiczyć w domu, bo wstydziłam się chodzić na siłownię. Niestety, przy niedoczynności tarczycy, niewiele to jednak dało.

Wiecie, kiedy poczułam się nic nie warta? Tego momentu nie zapomnę do końca życia. Po porannym prysznicu, stanęłam na wadze, a ona pokazała mi 99,5 kg! Od razu zalałam się łzami, nie widziałam dla siebie ratunku. Niedoczynność tarczycy odebrała mi całą rad